Gdy usiadłem dziś przed iPadem, żeby coś napisać, w pierwszej kolejności pomyślałem o kolejnym artykule z cyklu „mały update”, bo przecież warto byłoby się tu zaktualizować. Po chwili uznałem, że stare, dobre i niekrótkie „à propos piątku” należy Wam się jednak bardziej.
Zatem o tym, że sprzedałem nie tylko najpiękniejszego,
Gdy pomyślę, ile czasu minęło od publikacji ostatniego wydania „à propos piątku”, jest mi wstyd. Gdy dodam do tego, ile razy w międzyczasie zabierałem się do tego, żeby wypełnić Wam (ale i trochę sobie, przecież) kolejny numer, robi mi się wręcz niedobrze. Nie wydarzyło się jednak nic, co — samo w