Petzl Nao

Miłosz Bolechowski

czas czytania: 3 min
Poniższy artykuł jest fragmentem większej całości, opublikowanej kiedyś jako „cudawianki 2015” — klikając w ten link możesz zobaczyć całość.

Gdy na początku ubiegłego roku przygotowywałem się do swojego pierwszego ultramaratonu, wiedziałem, że czołówka będzie mi niezbędna. Wiedziałem też, że jak w większości dziedzin, tak i tu zdarzają się produkty przeciętne, jak i te znakomite. Kilkunastokrotna różnica cen pomiędzy nimi, sprawiła jednak, że przez długi czas biegałem ze zwykłą latarką czołową marki Energizer, którą czasem można dostać nawet na stacji benzynowej. I nawet gdy w nocnym treningu w lesie towarzyszył mi posiadacz Petzl Nao – jednej z najlepszych dostępnych na rynku czołówek – gdzie zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie, uznałem, że taki wydatek spokojnie może poczekać. Tak się jednak złożyło, że identyczna latarka została mi sprezentowana.

I dopiero teraz wiem, że z całą pewnością jest ona warta ceny, jaką żąda za nią producent. Pora dnia przestała być jakąkolwiek przeszkodą – mam za sobą nocne wybiegania leśnymi ścieżkami, gdzie czułem się jakbym jechał samochodem, a nie biegł z latarką na głowie.

Robiąc dwa zdjęcia z identycznymi parametrami, porównałem Petzl Nao ze swoją starą czołówką:

Różnica „na żywo” jest jeszcze większa. Fantastyczne jest też to, że jest ona reaktywna. Oznacza to, że wbudowany w nią czujnik światła na bieżąco sprawdza ile tego światła wraca do czołówki i na tej podstawie steruje siłą głównego reflektora. W praktyce polega to na tym, że po spojrzeniu w dal Nao świeci tak jasno, jak to możliwe, a gdy wzrok skieruje się np. na zegarek na nadgarstku, moc reflektora osłabnie, żeby nie oślepić użytkownika.

Co więcej, zachowanie to jest w pełni konfigurowalne – Nao podłącza się bowiem do portu USB w komputerze (w ten sposób się też ją ładuje), gdzie za pomocą aplikacji producenta można ustawić takie parametry jak moc świecenia i tym samym dystans, na bieżąco sprawdzając jaki będzie to miało wpływ na czas pracy na baterii.

Nie biegłem z nią jeszcze żadnego biegu na tyle długodystansowego, żeby sprawdzić jak to zużycie baterii wygląda w praktyce, ale z procentowych zużyć wygląda na to, że szacunkowe wartości producenta nie są podane na wyrost. I tak; przy włączonej Reactive Lighting Technology, Nao ma wytrzymać 6,5h, świecąc z maksymalną mocą 575 lumenów na odległość 135 metrów (to mogłoby wydać się przesadą, ale zdarzyło mi się natrafić na stadko saren w lesie, które widziałem jeszcze zanim one zobaczyły mnie) oraz 14,5h z mocą 219 lumenów na odległość 73 metrów. Przy wyłączonej reaktywności, czyli stałym świetle o mocy 493 lumenów, nadal może świecić 1h10min lub 16h z mocą 55 lumenów (lub 8h z mocą 120 lumenów itd., bo można to ustawić samemu lub wybrać jeden z predefiniowanych profili).

Podsumowując, gdybym wiedział o niej to wszystko, co wiem teraz, na pewno nie zwlekałbym z zakupem.

recenzje sprzętucudawianki_2015bieganie

dyskusja