Billingham Hadley Small

To torba, którą już tu kiedyś opisywałem:

Billingham Hadley Small
Poniższy artykuł jest fragmentem większej całości, opublikowanej jako „cudawianki 2017” — klikając w ten link, możesz zobaczyć całość. Gdy dwa lata temu publikowałem tu swoje zachwyty nad używaną wówczas od pół roku torbą Billingham Hadley Pro, zakończyłem tekst słowami: Czy można chcieć więcej? Cóż, może to okropnie o mnie zaświadczy, ale

Jakiś czas temu odświeżyłem ją sobie, zamieniając na identyczny model, tylko w wersji Pro (z dodatkową rączką), więc ta leży nieużywana.

Sam fakt, że wymieniłem ją jednak na praktycznie taki sam model, powinien świadczyć o tym, że wciąż lubię ją tak samo, jak na początku. Model „bez Pro” wciąż można kupić nowy i kosztuje 999 zł. Ja za swoją chciałbym tylko 500 zł, więc to dobra okazja do wejścia w świat Billinghama.

A co ona w sobie mieści? Nosiłem w niej Canona R6 z 50/1.2 + Fujifilm X100T + iPada Pro 10,5“ + Hobonichi Techo:

Ale i dużego GFXa mieszczę w niej bez problemu:

A gdy używam GFX 50R, to i drugi obiektyw mieści się tam bez trudu.